Zwycięstwo, remis, porażka.

Po ostatnich “dokonaniach” Wisły w eliminacjach Ligi Mistrzów przyszedł czas występ polskich drużyn w III rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Lech zmierzył się z Fredrikstad FK, Legia z Brøndby IF a warszawska Polonia z NAC Breda.

Zacznę od Lecha. Ale nie dlatego, że poznańska Lokomotywa zatrzymała się na peronie 6 z jednominutowym opóźnieniem. Po prostu jest to nasza najlepsza drużyna w europejskich pucharach, i jedynie z nią możemy liczyć na jakikolwiek sukces w europejskich pucharach. Co będzie tym sukcesem ? Po ostatnich dokonaniach ekipy z Poznania śmiem sądzić, że będzie to dłuższa gra wiosną. Czy znów odbije się to na postawie Lecha w Ekstraklasie ? Nie wiem. Wiem jedno. Lech w tym sezonie dostarczy wiele wspaniałych emocji wszystkim piłkarskim kibicom w Polsce. Oby to tylko nie były “dobre złego początki”. ( I wcale nie jaram się tym 6:1 ! )

Kolej na Legię, której, nie ukrywam, kibicuje ( dlatego się nie jaram ! ). Remis z Brøndby jest dla Wojskowych sukcesem. Wywiezienie takiego wyniku z Kopenhagi, miejsca równie miłego polskiej piłce jak Sztokholm, jest dość nieoczekiwanym wynikiem. W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się do dostawania od Duńczyków. Remis 1:1 w Chorzowie przed imprezą w Austrii był wyjątkiem, gdyż po stronie Białego Orła stanęła aura. Ale, wracając. Legia, która nie może się pozbyć kompleksu po tragicznym meczu na Estadio Messala, gdzie uległa “Nietoperzom” 1:6, zaczyna małymi kroczkami wchodzić na wielką europejską scenę. Czy te kroczki nie są za małe, czas pokaże. Dla “Wojskowych” największym sukcesem będzie obrona wyniku i awans. Kolejnym sukcesem będzie utrzymanie formy przez Muchę. Legia ma czas do rewanżu, by wszystko poukładać. Pozostaje mieć nadzieję że Brøndby nie dostarczy znowu tylu emocji panu Zimochowi.

Czas na Czarne Koszule, które uległy Żółtej Armii z Bredy. Polonia rozegrała dobre spotkanie, jednak żal może mieć tylko do siebie (czytaj Mynar). Wydaje się, że dla Polonii jest to przedostatnie spotkanie w LE w tym sezonie. Ciężko będzie zdobyć holenderski teren. Nie uratuje Polonii nawet fakt, że Polacy wyzwalali to miasto w czasie wojny. Spodziewałem się, że ten mecz będzie przypominał konfrontację Legii z Utrechtem, podobnym holenderskim średniakiem. Nie pomyliłem się w jednym. Goście strzelili jedną bramkę. A teraz pozostaje tylko wiara “Nielicznych i Niewidocznych” - nie mogłem sobie odpuścić.

Tak jak powiedział mój dobry kolega Maciej - jak 2 zespoły polskie awansują do grupy to będzie dobry wynik”. Zupełnie się z nim zgadzam. Mieliśmy mieć Wisłę w LM. Możemy za to mieć dwie drużyny w rozgrywkach grupowych. Jest na to realna szansa, pozostaje tylko jedna kwestia - czy Legia za przeproszeniem tego nie spierdoli. A może dojdzie do cudu i będziemy mieli pucharowy hat-trick. Zobaczymy. Szkoda tylko, że musimy się jarać substytutem Ligi Mistrzów. To tyle.

PS. Na sam koniec znowu cytat Maćka ( a właściwie jego opis ) :

Lechowi gratulujemy awansu, a telewizji gratulujemy Londyńczyków.

* Skomentuj ten wpis

Czy znowu to się tak skończy ?

Sam już nie wiem, czy nad ostatnimi wydarzeniami w polskim futbolu należy się śmiać, czy płakać. Afera “licencyjna”, która z powodzeniem rozszarpała harmonogram rozgrywek dwóch najwyższych w naszym kraju lig, porażka Wisły z potentatem estońskiej Meistriliiga - to tematy numer jeden w piłkarskim światku. Jakoś obok tych wydarzeń przeszły kontuzja Beenhakera, występy Dudka w meczach towarzyskich czy kolejne zatrzymania, których konsekwencją jest “wycieczka” do Wrocławia. Pozwolicie, że zajmę się tylko aferą.

Widzew Łódź, Korona Kielce, Podbeskidzie Bielsko-Biała, Arka Gdynia, Cracovia, ŁKS Łódź, Górnik Zabrze - te kluby nie były pewne swego. Dziwne. 30 maja zakończył się sezon Ekstraklasy, tydzień później rozgrywki zakończyła I liga. Wynikało z tabel jasno - spada Cracovia i Górnik, w barażach Arka gra z Koroną. Jednak drużyna, która w sezonie 2008/2009 jako pierwsza zaczęła walkę o utrzymanie przy pomocy zielonego stolika, czyli gdyński MKS, doprowadziła, zresztą skutecznie, do rozpatrzenia sprawy ŁKS-u. Nie będzię tu opowieści o wydarzeniach z Łodzi. Bawi mnie tylko jedna rzecz. Mamy dziś 28 lipca. Kibice Widzewa, ŁKS-u i Podbeskidzia domagają się gry w Ekstraklasie. Czy mają do tego prawo ? ŁKS z pewnością. W aspekcie sportowym, a i kibicowskim również Ekstraklasa należy się temu klubowi. “Górale” zaś mogą mówić o wielkim pechu - gdyby nie ujemne 6 punktów, graliby w Ekstraklasie w poprzednim sezonie. Miał być awans, a zabrakło tak niewiele do miejsca barażowego. Ale zmierzając do meritum - kibice TSP bardzo przypominają działaczy Arki. W Bielsku panuje przekonanie, że zielony stolik potrafi załatwić wszystko - nawet marny poziom kibicowania. Bądźmy szczerzy - nie potrzebujemy kolejnego Zagłębia Sosnowiec i brazylijskiej Pogonii w Ekstraklasie. Kibicom Podbeskidzia życzę dalszej pracy nad doskonaleniem własnego poziomu, bo sportowy ich dawno przegonił. Teraz Widzew. Czy Widzewiacy nie pamiętają już, że mieli grać w 2, wtedy 3 lidze ? Sportowo i kibicowsko z pewnością w tym sezonie awansowali, mogą być wściekli na PZPN i swój zarząd, gdyż obie instytucje nie doprowadziły sprawy do klarownego zakończenia. Cóż jeszcze ? Cracovia zostaje, Korona awansowała bez baraży. Komentarze Artura Płatka (”Szczęście się w końcu do nas uśmiechnęło“) i prezydenta Kielc (”Jesteśmy w Ekstraklasie i nikt nam tego nie zabierze” ) mówią same za siebie. Bawi jeszcze jedna rzecz - próba kupna licencji Górnika. Ten pomysł rodem z tanich harlekinów zdementowała jednak Rada Nadzorcza KSG. Szkoda. Mogło być jeszcze zabawniej.

“Umiesz liczyć - licz na siebie” - powinniśmy zmienić w przypadku kibiców poszkodowanych drużyn na “Umiesz liczyć - nie licz na PZPN”. Przyczyną frustracji wielu kibiców jest chaos organizacyjny w PZPN-ie właśnie. “Grzegorz Lato - jesteś …..” dołączy zapewne do pozdrowień dla PZPN-u w kibicowskim repertuarze przyśpiewek obowiązkowych. Nie wyciągnięto żadnych wniosków z poprzedniego roku. Zostawiono wszystko samemu sobie. Polska liga nie jest wodą, gdzie wszystko ma zamknięty obieg. Nic tu się nie wyrówna. Póki kierują nią zarząd ludzi z komunistycznym stylem zarządzania, nasza liga będzie z roku na rok obniżać swój, i tak już żenujący poziom. Liga nie będzie się kończyć wraz z ostatnią kolejką, ale cały sezon będzie tylko przystawką do wakacyjnych obrad przy zielonym stoliku.” Kto chce zostać w ekstraklasie, kto da więcej !” - przedsmak tego poczuli kibice i piłkarze 7 klubów, o których dziś pisałem.

Nie bez powodu zadałem pytanie na początku wpisu. W ten weekend zacznie się sezon 2009/2010 w najwyższych ligach rozgrywkowych w Polsce. Czy możemy być pewni, że tym razem wygra sportowa rywalizacja? Chyba nie, nikt jeszcze w tej sprawie niczego się nie nauczył. Przed nami 30 kolejek Ekstraklasy i 34 kolejki I ligi, plus baraże. Czy aby na pewno ?

* Skomentuj ten wpis


Polecamy



Wyszukaj w blogu

RSS


wrzesień 2010
P W Ś C P S N
« lipca    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
27282930